Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 111 487 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Spis, PiS i sprawa polska. Przechlapane.

poniedziałek, 04 kwietnia 2011 16:05
Skocz do komentarzy

     Rozpoczynający się spis powszechny i zaistniała możliwość zaznaczenia w spisie "innego narodu lub grupy etnicznej” stała się źródłem coraz ostrzejszych polemik. Atmosferę rozgrzał nieoceniony prezes Kaczyński, który ma niezwykły dar formułowania myśli w sposób wywołujący natychmiastową burzę polityczną. Myślę, że robi to w sposób niezamierzony, ale efekt jest z reguły taki sam, jak po włożeniu kija w mrowisko. Tak więc wygląda na to, że dopóki Jarosław Kaczyński nie opuści sceny politycznej, nie ma co liczyć na spokój w naszym kraju. Co gorsza, już zapowiedział, że nie zrobi tego przed osiągnięciem setki (lat). Czyli mamy przechlapane.

     W nawiązaniu do rozpoczynającego się spisu powszechnego, Prezes raczył wypowiedzieć się na temat narodowości śląskiej, twierdząc że „śląskość jest po prostu pewnym sposobem odcięcia się od polskości i przypuszczalnie przyjęciem po prostu zakamuflowanej opcji niemieckiej”. Choć zarzut był skierowany przeciwko Platformie, jako winnej umożliwienia Ślązakom podkreślenia swojej odrębności, która zawiera "opcję niemieckę", to odpowiedź przyszła z niespodziewanej strony, od niedawnych „towarzyszy broni”,  tj. europosła Migalskiego i posłanki Joanny Kluzik-Rostkowskiej z PJN. Migalski zarzucił Kaczyńskiemu nacjonalizm i upodabnianie się do LPR, natomiast Kluzik-Rostkowska jako Ślązaczka poczuła się urażona i zażądała od Kaczyńskiego przeprosin. Oczywiście, jak można się spodziewać, Prezes „oleje” oboje. Swoją drogą bardzo jestem ciekaw, jak zachowaliby się Migalski i Kluzik-Rostkowska, gdyby nie pokłócili się z Kaczyńskim i nadal byli członkami PiS-u. Pewnie stuliliby uszy po sobie i pary z gęby nie puścili.

     Do krytyki Kaczyńskiego przyłączyła się dziennikarka Gazety Wyborczej, Miłada Jędrysiak, która chyba przez przekorę postanowiła zadeklarować w spisie powszechnym narodowość śląską, choć więzy jej rodziny ze Śląskiem urwały się 100 lat temu. Dlaczego? "… z solidarności ze Ślązakami, których traktujemy przy okazji spisu jak dzieci, które psują wszystkim zabawę i sikają do piaskownicy, zamiast grzecznie się bawić pod nadzorem polskiej mamusi”. (Na marginesie – fragment poświęcony "polskiej mamusi" bardzo mi się nie podoba).

     Z kolei Donald Tusk według Jarosława Kaczyńskiego „ostentacyjnie akcentuje swoją kaszubskość”, co oczywiście ma źle świadczyć o Tusku. Warto w tym momencie przywołać wypowiedź Lecha Kaczyńskiego sprzed kilkunastu miesięcy (10 luty 2010): „Nikt, moi drodzy, nie chce, abyście nie byli Kaszubami, abyście nie kultywowali swojej tradycji i historii, której się nie musicie wstydzić. Aby język polski nie był jedyny na tej ziemi, którą nazywamy Polska. Powtarzam, nikt rozsądny, nikt mądry nie ma nic przeciwko temu”. Gdyby dziś Lech żył, a Jarosław gadał to co gada, Lech nie mógłby brata zaliczyć do ludzi rozsądnych.

     Ruch Autonomii Ślaska rozpoczął akcję propagandową namawiającą mieszkańców tego regionu do deklarowania narodowości śląskiej. Działająca na tym samym terenie Mniejszość Niemiecka agituje ludność do przyznawania się do niemieckiego pochodzenia. Mobilizują się także Białorusini z abp Jakubem (ordynariuszem prawosławnej diecezji białostocko-gdańskiej) na czele. W granicach Polski mamy jeszcze trochę Litwinów, Ukrainców, Czechów i Słowaków, a nawet Tatarów. Prawdopodobnie wielu z nich przypomni sobie o swoich korzeniach.

     Taka różnorodność spowodowała, że ja sam zaczynam się zastanawiać, co powinienem wpisać w rubryce narodowość, bo chyba polska  nie jest zbyt "trendy". Mieszkam w Warszawie, stolicy Mazowsza, więc prawdopodobnie najodpowiedniejsza będzie mazowiecka. Wszakże było księstwo mazowieckie i księcia Konrada mazowieckiego też mieliśmy - i to nie byle jakiego. Rządził na Mazowszu, Kujawach, ziemi chełmińskiej i sandomierskiej. Przez 2 lata był również panem Krakowa i całej Małopolski. Przyczynił się także do największego w dziejach Polski zwycięstwa militarnego. To on sprowadził Krzyżaków, dzięki czemu 200 lat później Władysław Jagiełło mógł nad nimi odnieść historyczne zwycięstwo pod Grunwaldem.

     Było też Księstwo Warszawskie, a my Warszawiacy nie gęsi, też swój język mamy – gwarę warszawską. Mogę więc wpisać narodowość warszawską. W zapasie mam jeszcze nieprawdziwą polską (popieram tych co stali tam gdzie ZOMO, więc zgodnie ze standardami Prezesa prawdziwym Polakiem nie jestem).

     Żarty żartami, ale warto zastanowić się nad wynikami spisu i ewentualnymi skutkami. Wszyscy liderzy mniejszości narodowych liczą na wzmocnienie pozycji swojej nacji. Prezes PiS-u spodziewa się wszystkiego najgorszego, włącznie z rozbiciem dzielnicowym Polski. Natomiast prezes Rady Centralnej Związku Tatarów RP emocjonuje się jak dziecko: - „To będzie jak z rozpakowywaniem prezentu. Co jest w środku, okaże się po otwarciu pudełka.”

     Ja myślę, że nic wielkiego się nie wydarzy. Wyniki spisu będą miały wymiar głównie statystyczny i medialny. To czy okaże się, że jakiejś mniejszości narodowej jest trochę więcej, czy mniej niż myślano, nie ma większego praktycznego znaczenia. Polska przez wieki była krajem wielonarodowym, a przynależność do innej nacji niż polskiej nigdy nie stanowiła problemu. W ramach jednego państwa żyli ludzie różnych narodowości, wyznawali różne religie, kultywowali różne zwyczaje, mówili różnymi językami. Wielu z nich nawet nie władało językiem polskim. O ile zachowywali się lojalnie, nikt ich nie dyskryminował. Elity same się polonizowały, nie były do tego zmuszane. Nawet król nie musiał być „prawdziwym” Polakiem. Na polskim tronie z woli obywateli (posiadających prawo wyboru) zasiadali: Litwin, Francuz, Szwed, po 2 razy Węgier i Sas (czyli Niemiec). Był też Austriak, ale bardzo, bardzo krótko i jakby to Prezes powiedział, przez nieporozumienie.

     Można powiedzieć, że Polska jako państwo zamieszkałe przez jednolity naród powstało dopiero po II wojnie światowej, przede wszystkim za sprawą zbrodni niemieckich na Żydach, odłączeniu od Polski ziem wschodnich zamieszkałych głównie przez ludność o ruskich korzeniach, wysiedleniu Niemców z ziem zachodnich oraz w wyniku prowadzenia polityki narodowościowej polegającej na zmuszaniu „niedobitków” innych nacji do bycia Polakami.

     Obecne zaniepokojenie PiS-u możliwością podania w spisie narodowości zgodnej z własnym sumieniem pokazuje, jak w tej sprawie PiS-owi blisko do polityki PRL-u. Obawiam się jednak, że nagłaśnianie przez działaczy PiS-u problemów narodowościowych zupełnie niepotrzebnie roznieci nacjonalizmy, bądź sprowokuje do działań na zasadzie przekory. Tak właśnie odbieram wspomnianą wcześniej deklarację dziennikarki Gazety Wyborczej.

     Niestety, PiS jest mistrzem w wywoływaniu konfliktów i dzieleniu społeczeństwa. Jest też mistrzem manipulacji, która w tym wypadku polega na imputowaniu Platformie i Tuskowi popierania tendencji separatystycznych. Wyraz temu dał Adam Hofman (rzecznik prasowy PiS-u) w audycji Moniki Olejnik oraz poseł PiS Marek Suski, który na portalu Onet stwierdził: "Nie wiem, czy Donald Tusk czuje się Polakiem". Twierdzenie bezczelne, mające na celu jedynie zdyskredytowanie konkurenta politycznego.

     Dziwi też niekonsekwencja PiS-u objawiająca się pełnym popieraniem Polaków na Litwie i Białorusi, przy równoczesnym wysuwaniu zastrzeżeń względem dążeń mniejszości narodowych w Polsce. Spodziewam się, że gdyby PiS istniał w okresie międzywojennym, to byłby gorącym zwolennikiem pacyfikacji ludności ukraińskiej w 1930 roku, co w następstwie doprowadziło do trwałego zantagonizowania ludności polskiej i ukraińskiej trwającego po dzień dzisiejszy, oraz poparłby aneksję Zaolzia w 1939 roku, co przez wielu postrzegane jest jako współdziałanie z Hitlerem. Oba te wydarzenia nie przyniosły Polsce ani korzyści, ani szacunku.

     Wracając do niewielkich na szczęście problemów narodowościowych współczesnej Polski trzeba stwierdzić, że jest jednak pewna granica kultywowania odrębności narodowej. Własne zwyczaje, ubiory, literatura, historia, szkolnictwo, a przede wszystkim język nie stanowią problemu. Problemem są dążenia separatystyczne. Wydaje się, że w naszej polskiej rzeczywistości takie aspiracje ma tylko Ruch Autonomii Śląska (RAŚ). Nie ma wątpliwości, że twórcy Ruchu znają znaczenie słowa „autonomia” i umieścili je w nazwie swojej organizacji nieprzypadkowo. I to jest niepokojące.

     W II Rzeczpospolitej istniała autonomia województwa śląskiego (nie Śląska lecz województwa). Autonomia gwarantowała m.in. zachowanie tradycji samorządowych tego obszaru. Ustanowienie autonomii przed plebiscytem 1921 roku było zręcznym posunięciem polskich władz odbierającym stronie niemieckiej argumenty o zamiarze likwidacji tegoż samorządu i na pewno miało wpływ na pomyślniejsze dla Polski wyniki plebiscytu.

     Drugim obszarem autonomicznym powiązanym formalnie z II Rzeczpospolitą było Wolne Miasto Gdańsk. O ile można powiedzieć, że autonomia województwa śląskiego nie zaszkodziła Polsce, to autonomia Gdańska od samego początku była wykorzystywana do sabotowania wszelkich uprawnień przyznanych państwu polskiemu i ostatecznie spowodowała wchłonięcie Gdańska przez Rzeszę. W końcu to właśnie stamtąd padły pierwsze, zdradzieckie salwy oddane w kierunku Polski w 1939 roku. Dlatego autonomiczne dążenia RAŚ budzą niepokój i pytanie: jak daleko idące są rzeczywiste (a nie deklarowane) oczekiwania i zamiary działaczy Ruchu?

     Uważam, że najwłaściwszym miejscem do kultywowania tradycji regionalnych i narodowych są odpowiednie związki i organizacje pozarządowe, a wprowadzaniem w życie codzienne ich postulatów powinny zajmować się samorządy w ramach i zakresie im przysługującym, w zależności od społecznego poparcia na danym terenie. Warunek powinien być tylko jeden: przestrzeganie Konstytucji i praw państwa polskiego.

Podziel się
oceń
0
0




Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 07 kwietnia 2011 10:04

    Najgorsze, że taki jak on to pewnie dociągnie do setki.
    Najgorsze, że z wiekiem (bo to charakterystyczne dla osób starzejących się) wszystkie jego cechy charakterystyczne się wyostrzą. A że tych cech ma więcej negatywnych niż pozytywnych... Dobrze to nie wróży.

    Gdy Pan Jarosław będzie miał 100 lat, to ja będę miała 74. Hmmm... to jeszcze tyle mam się męczyć? jest nadzieja, że nie dożyję jego 100 lat :D

    autor czwarta_zona

    blog: czwarte-zycie-zony.bloog.pl

  • dodano: 06 kwietnia 2011 21:06

    Dla mnie najbardziej ośmieszył się wazeliniarz prezesa nie jaki Sellin.
    Pytając co by to było gdyby Bawarczycy czuli się Bawarczykami.
    Dureń nie wie że Bawarczycy nie tylko mają swój parlament to jeszcze hymn a i to czują się Niemcami

    autor Zbyniek

  • dodano: 05 kwietnia 2011 23:54

    No i mamy swoją malutką szpileczkę, takiego malutkiego ślicznego Polskiego "Hitlerka" - Prezesika... Taki malutki guru, który nie posiada wyborców a wyznawców. Tragedia.

    autor lgalazka

    blog: tylkoja-malyswiat.bloog.pl

  • dodano: 05 kwietnia 2011 8:40

    Prezes formułując swoje stanowisko o mniejszościach pragnie oddzielić "prawdziwych Polaków" od plew rusko-pochodnych, germancow i żydokomuny.Przeciez" jednolity naród" został zbudowany zgodnie z dyrektywami przekazywanymi "kacykom" przez tatusia blizniakow - Rajmunda(wykladowce Wieczorowego Uniwersytetu Marksizmu - Leninizmu mial ogromny wplyw na morale kacykow , widac i na synusiow swoich tez).
    Macie w "warszawce"problem, nie mozecie wyrugowac ze swojej "nacji" braci blizniakow !
    My mozemy, i dlatego warto wpisac w formularzu "inna narodowosc"- to choc symbolicznie "oddzieli nas od "prawdziwych polakow"

    autor alna

  • dodano: 04 kwietnia 2011 21:00

    :) proszę takżezajrzec na te strone i przeczytac list do prezesa... :)

    http://leszek-moje-reflesje.blog.onet.pl/

    autor rw_d7

    blog: dialann.bloog.pl

  • dodano: 04 kwietnia 2011 21:00

    Witaj @rw_d7
    Miejmy nadzieję, że przeżyjemy Kaczorka, chociaż do tego czasu może nam być już wszystko jedno.
    Bardziej mnie martwi to, że wiele wskazuje, iż Prezes swoimi nieodpowiedzialnymi sformułowaniami otworzył "puszkę Pandory". Już dziś Kazimierz Kutz, który jest za autonomią dla Śląska (a Prezesa nie znosi) zapowiedział, że chyba jakiś pomnik mu Ślązacy postawią. Nie za poparcie, lecz za rozdmuchanie sprawy.

    autor wannagdzie

  • dodano: 04 kwietnia 2011 17:00

    My swoje, a oni i tak swoje...
    Tak myślę... Przeżyłem Breżniewa, Andropowa i paru innych nieciekawych...
    Przeżyjemy i Kaczyńskiego!

    autor rw_d7

    blog: dialann.bloog.pl

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

niedziela, 31 sierpnia 2014

Licznik odwiedzin:  423 495  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Statystyki

Odwiedziny: 423495
Wpisy
  • liczba: 309
  • komentarze: 2214
Bloog istnieje od: 1314 dni

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Countomat - licznik oraz statystyki webowe (Statystyki i Analiza danych, Wykresy, Licznik, Dane statystyczne)

O moim bloogu

Znacie bajkę o dziewannie? Oto ona: ...dzie wanna? Będę rzygał! Ilekroć czytam lub słyszę, co dzieje się na naszej scenie politycznej, mam ochotę zawołać: gdzie wanna?... itd.

Blogi