Bajka o ..........dziewannie

Demencja pani premier i moralność Kalego

      Nie często ostatnio piszę, ponieważ dynamika sytuacji przerasta mnie. Aby być ze wszystkim na bieżąco, trzeba poświecić temu masę czasu, którego mi brak. Tak więc tylko od czasu do czasu jak mnie coś najdzie, to coś skrobnę i nie koniecznie na najbardziej „gorący” temat. Zresztą co tu pisać – jaki PIS jest każdy widzi.

      Dzisiaj jednak postanowiłem skomentować dwa zdarzenia: orację w reżimowej telewizji pani premier i zajścia na Wawelu.

      W swoim wystąpieniu p. Szydłowa potępiła dzielenie społeczeństwa polskiego. Słuchałem tych słów w osłupieniu i nadziei, że nareszcie ta kobieta przejrzała na oczy i co ważniejsze, zdobyła się na odwagę powiedzieć wprost swojemu pryncypałowi co myśli o jego poczynaniach. Ale niestety, wg pani premier to opozycja dzieli społeczeństwo.

      Trudno polemizować ze ślepym i głuchym, a do tego z zaawansowaną sklerozą. A jednak zapytam:

  • kto dzieli społeczeństwo na "lepszy i gorszy sort"? Opozycja?

  • kto dzieli społeczeństwo na „prawdziwych” Polaków i tych „nieprawdziwych”, będących na usługach Brukseli, Moskwy czy Berlina? Opozycja?

  • kto dzieli społeczeństwo mówiąc, że "MY stoimy tam gdzie staliśmy, a ONI tam gdzie ZOMO"? Opozycja?

  • Kto woła w kierunku opozycji „komuniści i złodzieje”? No kto? Też opozycja?

     Pani premier, niech już pani lepiej zamilknie, bo takim cynicznym gadaniem i wywijaniem „kota ogonem” w stylu pani pryncypała, ośmiesza się pani (co akurat mało mnie martwi), ale przede wszystkim przyczynia się pani do dalszego podziału społeczeństwa. Bo gorszy sort tego nie zapomni. Pani już pójdzie w odstawkę, pani pryncypał na niezasłużoną emeryturę, a kłamliwe i jątrzące słowa będą dalej zatruwać Polskę przez dziesięciolecia.

 

     Wawel.

      J.K. jak co miesiąc pojechał na Wawel złożyć kwiaty na grobie brata i bratowej. Postępowanie pod publiczkę (własną) podyktowane interesem politycznym. Ale niech tam. Ma prawo chodzić na grób brata nawet codziennie, natomiast przeszkadzanie mu w tym i robienie w pobliżu grobu demonstracji politycznej jest niestosowne. Dlatego komentarze różnych pisowskich dygnitarzy o zdziczeniu demonstrujących nie są pozbawione racji.

      Mnie tylko szokuje krótka pamięć owych panów. Gdy na cmentarzu podczas uroczystości rocznicowych Powstania Warszawskiego pojawił się prezydent Polski Bronisław Komorowski (a nie jakiś tam przewodniczący jednej z partii) , zdziczała hołota wybuczała go, wygwizdała. I nie tylko jego. I wtedy nikt z tych, którzy dziś mówią o zdziczeniu nie reagował. Bo w PiSie obowiązuje moralność Kalego: „Gdy Kali ukraść krowę, to dobrze, ale gdy Kalemu ukraść krowę, to źle, bardzo źle”.