Bajka o ..........dziewannie

Dobra zmiana - pożal się Boże

      Nareszcie skutki „dobrej zmiany” dotknęły również panią premier. Nie sądzę jednak, by wyciągnęła z nich jakiekolwiek wnioski, bo w tym gangu tylko główny mafiozo ma prawo głosu, więc jeśli nawet coś dostrzegła i zrozumiała, to i tak nie przyzna się do tego.

      A fakty są niezbite: prezydent w rowie, premier na drzewie, a samochód z ministrem od partyzantki taranuje kilka innych samochodów. To efekt „dobrej zmiany”, czyli zmiany kadrowej w BORze, gdzie wyrzucono fachowców (bo służyli poprzedniej władzy) i zastąpiono ich „miernymi, ale wiernymi”.

      Ten sam proceder obserwujemy we wszystkich służbach, urzędach, instytucjach itp. W ramach „dobrej zmiany” wymienia się fachowców na ludzi bez należytego przygotowania, byle byli swoi, z tzw. lepszego sortu.

      Prym wiedzie wspomniany już minister od partyzantki, który siłę naszej obronności chce oprzeć na pospolitym ruszeniu. Najpierw zniszczył nasz wywiad wojskowy, teraz niszczy armię wyrzucając z niej lub zmuszając do odejścia z wojska doświadczoną kadrę oficerską.

      Podobnie, zanim nie zmądrzeli, na początku robili bolszewicy. Usunęli całe kadry doświadczonych wojskowych, tylko dlatego że byli oni „skażeni” służbą w armii carskiej i zastąpili ich politrukami, czyli z wojskowego punktu widzenia dyletantami, ale za to wiernymi nowej władzy.

      Skutki były opłakane, czego widocznym efektem była m.in. przegrana wojna w 1920 roku z dopiero co utworzoną armią polską, mniejszą znacznie od bolszewickiej (bo i Polska od Rosji była kilkakrotnie mniejsza). Gdyby w tamtym czasie na czele wojska polskiego stał obecny minister wojny, to już od 20-go roku XX wieku bylibyśmy kolejną republiką radziecką. Nasze wojsko wyglądałoby w owym okresie tak samo jak bolszewickie, bez doświadczonej kadry, bo minister ogarnięty obsesją wykluczyłby ze służby wszystkich tych, którzy wcześniej służyli w armiach naszych zaborców (a niby gdzie mieliby służyć?), a dowództwo powierzyłby ludziom o kwalifikacjach takich jak np. owiany legendą ksiądz Skorupka.

      Tu mała dygresja – legenda ta krzywdzi księdza, ponieważ czyni z niego idiotę, który z rozwianą sutanną i krzyżem w ręku, wbrew rozsądkowi i sztuce wojennej, prowadzi oddział polskich żołnierzy prosto pod bolszewickie lufy. I oczywiście zostaje trafiony. A prawda jest zupełnie inna. Ksiądz zgłosił się na ochotnika jako kapelan wojskowy i podczas udzielania ostatniej posługi umierającemu żołnierzowi gdzieś za główną linią frontu dosięgnęła go zabłąkana kula. I tyle. Szczegółów nikt nie widział, a ciało jego znaleziono dopiero po bitwie, ale oszołomy zrobiły z niego wielkiego bohatera.

      A spójrzmy teraz na Trybunał Konstytucyjny i w ogóle sądownictwo. Wszystkie autorytety prawnicze alarmują, że nowa władza niszczy sądownictwo, uzależnia od polityków itd., a władza ta nic sobie z tych opinii nie robi i słucha wyłącznie dyletantów, niektórych nawet po studiach prawniczych, ale bez żadnego dorobku, doświadczenia i praktyki. To takie kompletne „zera”.

      Na dodatek nowym prezesem Trybunału Konstytucyjnego zostaje osoba o której różne gremia prawnicze jeszcze w czasach, gdy starała się o stanowisko sędziego Sądu Okręgowego wyrażały się negatywnie wskazując na brak kwalifikacji. I takiego kandydata zatwierdza prezydent, co więcej w opinii większości konstytucjonalistów z naruszeniem prawa. Obecnie sprawę tę bada Sąd Najwyższy. Ale jakie to ma znaczenie dla gangu? Żadne. Ważne, że kandydat jest swój i daje gwarancje, że będzie sadził tak jak gang od niego oczekuje.

      Telewizję publiczną zawłaszczono całkowicie, podporządkowano gangowi, wyrzucono doświadczonych dziennikarzy i oddano w ręce dyletantów z tym głównym na czele. Efekt – oglądalność spada, wiarygodność spada, finansowa zapaść puka do drzwi.

     Albo głośny przypadek wyrzucenia dyrektorów z najlepszych stadnin koni w Polsce. Efekt – znani zagraniczni hodowcy zabierają swoje konie a zainteresowanie polskimi aukcjami spada co przenosi się na wynik finansowy stadnin. I jeszcze taka ciekawostka - jeden z wyrzuconych dyrektorów został niezwłocznie zatrudniony w stadninie arabskiego szejka zapewniając jego koniom odpowiednią renomę na świecie. Dla Polski to bardzo „dobra zmiana”, oczywiście.

      Podobne wyniki są w każdej dziedzinie, gdzie na zasadzie „dobrej zmiany” fachowców zastępuje się wiernymi ignorantami, gdzie sprawdzone i dobrze działające systemy zastępuje się nowymi rozwiązaniami bez żadnego logicznego uzasadnienia poza tym, że ma być inaczej niż poprzednio. Na tej zasadzie rozwalane jest obecnie szkolnictwo, szykuje się rozwalenie całego systemu samorządności w Polsce i wiele, wiele innych. Tak „dobra zmiana” przynosi efekty (pożal się Boże).