Bajka o ..........dziewannie

Dyplomata na miarę San Escobaru

      Nasz minister od spraw zagranicznych po raz kolejny "dał d...". Na pytanie dziennikarzy, który kraj poza Polską poprze kandydaturę Saryusz-Wolskiego na przewodniczącego Rady Europejskiej odparł, że to go NIE INTERESUJE.

      Odpowiedź kuriozalna jeśli nie idiotyczna wręcz. Jak tego odkrywcy San Escobaru może nie interesować poparcie dla kandydata zgłoszonego przez jego rząd?

      Jest co prawda pewne wytłumaczenie dla takiej postawy szefa dyplomacji, ale mało prawdopodobne. Pan minister udzielając odpowiedzi na to, jakże trudne pytanie, był wyraźnie podenerwowany. Być może z powodu tego, że musi "robić dobrą minę do złej gry" swojego rządu, ale nawet to go nie usprawiedliwia. Dobry dyplomata nie da się wyprowadzić z równowagi i nic nie powinno go sprowokować do publicznego gadania głupot.

      Niestety, pan minister nie odbiega poziomem profesjonalizmu od pozostałych członków tego nierządu.

 

P.S.

      Po namyśle doszedłem do wniosku, że pan minister jednak powiedział prawdę. Tzn. nie powiedział, tylko mu się wyrwało, bo zasadą dyplomacji jest nieokazywanie na zewnątrz tego, co myśli się w rzeczywistości.

      A więc prawda jest taka, że pana ministra rzeczywiście guzik interesuje to, kto poprze kandydaturę Saryusz-Wolskiego, ponieważ wszyscy dobrze wiedzą, że jest to kandydatura wysunięta wyłącznie po to, żeby zaszkodzić Tuskowi. Syryusz-Wolski żadnych szans na wybór nie ma i dziwne jest, że taki doświadczony polityk dał się tak łatwo wpuścić w maliny.

     Jeśli plan utrącenia Tuska się powiedzie, to na to prestiżowe stanowisko wskoczy ktoś inny, ale na 100% nie będzie to już Polak. Niestety, fobie i fochy strojone przez prezesa tej antypolskiej partii (antypolskiej - ponieważ jej działania są dla Polski szkodliwe i ośmieszają nas Polaków) są dla większości jej członków i sympatyków ważniejsze od interesów i dobra naszej Ojczyzny.