Bajka o ..........dziewannie

Waterloo ludzkich panów

      O tym co wydarzyło się w Brukseli nie ma już co pisać. Wszyscy wokół o tym trąbią. Ale warto zwrócić uwagę na to, co było później i jak politycy PiSu „wykręcają kota ogonem” usiłując porażkę przedstawić jako sukces. Np. cała pisowska wierchuszka z głównym specjalistą od manipulowania kotami witała panią premier na lotnisku jak bohaterkę: oto dzielna kobieta, Polka z krwi i kości, która postawiła się i pokazała całej Europie, że z Polską trzeba się liczyć. Nie wiem skąd taki wniosek ponieważ 27:1 pokazuje coś wręcz przeciwnego. Nikt się nie liczy, nawet sojusznicy z Grupy Wyszehradzkiej, nie mówiąc już o wydumanym przez pisowców Międzymorzu. Nikt nie poparł pisowskiego rządu. To jest fakt i zaprzeczanie mu świadczy o kalectwie umysłowym.

      Po tym cyrku, który PiS odegrał w Brukseli Polska przestała liczyć się w Europie. Jest chorym członkiem, krnąbrnym, sprawiającym tylko kłopoty. Na żadne konsultacje w najbliższym czasie nas nie zaproszą i o nic nas nie będą pytać. Za czasów Platformy Polska była bliska wejścia do grupy największych i najważniejszych państw Europy. A prezes spieprzył wszystko. Teraz jesteśmy w „ogonie” i opinię mamy paskudną.

       Po spektakularnej porażce, pani premier zachowała się jak mała dziewczynka w piaskownicy - nie podpiszę protokołu z obrad i całe to zgromadzenie będzie nieważne - stwierdziła. Ale takie fochy to PiS może robić sobie tylko w polskim sejmie, gdzie ma większość i każda głupota zostanie przyklepana. Nie chcesz podpisywać, to nie podpisuj – odpowiedzieli pozostali – twój podpis lub jego brak jest bez znaczenia. A premier Belgii Charles Michael, skwitował zachowanie pani premier krótko: "dziecinne podejście".

      Z kolei gdy pani premier upierała się, że chodzi jej o zasady (które wespół z ministrem Escobarem usiłowała narzucić pozostałym uczestnikom zebrania), prezydent Francji Francois Hollande odpowiedział: "wy macie zasady, my mamy fundusze strukturalne". Pisowscy politycy ogłosili zaraz, że to bezczelny szantaż. Jaki szantaż? - pytam się. Gdyby powiedział, że jak się nie uspokoicie to wam obetniemy fundusze, to byłby to szantaż. Ale to co powiedział Hollande było wyłącznie stwierdzeniem faktu post factum. I tyle.

      Kolejna sprawa to osoba pisowskiego kandydata na przewodniczącego Rady Europejskiej. Niestety, sprawy trzeba nazywać po imieniu – pan Jacek Saryusz-Wolski okazał się zdrajcą i jako polityk jest skończony. Oczywiście, jego pisowscy mocodawcy mogą go jeszcze próbować wykorzystać, ale na arenie międzynarodowej na nic już nie może liczyć.

     Zdrajca to mocne słowo, ale to co zrobił w pełni je uzasadnia. Nikt nie jest przywiązany do jednej partii, każdy ma prawo do zmiany poglądów. Ale trzeba to robić w sposób przyzwoity, czyli np. poinformować kierownictwo swojej partii o decyzji opuszczenia jej, wyjaśnić powody, podziękować za wieloletnią współpracę i wyrazić życzenie, by na gruncie towarzyskim nic się nie zmieniło. Poza tym uczciwość nakazuje, aby odchodząc z partii zrezygnować z mandatu poselskiego, który dzięki tej partii się uzyskało.

      Jako przykład przypomnę zachowanie Janusza Palikota. Zapowiedział wcześniej swoje odejście, a gdy to nastąpiło ustąpił miejsce w sejmie innemu politykowi. Po odejściu z Platformy nie poleciał do konkurencji ofiarować swoje usługi.

      Tymczasem Saryusz-Wolski nie dość że zdradził swoją partię kumając się potajemnie z PiSem, to jeszcze swoją zgodą na kandydowanie na stanowisko przewodniczącego RE usiłował zaszkodzić Tuskowi, swemu partyjnemu koledze. To jest świństwo. Oczywiście o honorowym zrzeczeniu się euromandatu przez Saryusz-Wolskiego nie ma co marzyć.

      A swoją drogą ciekawa jest kariera polityczna tego europosła. Nie wiedziałem o tym, ale okazuje się, że był on członkiem Socjalistycznego Związku Studentów Polskich i Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, a w 2001 roku przystąpił do Stowarzyszenia Ordynacka zdominowanego przez lewicę peerelowską. Członkami tej organizacji są lub byli np. prezydent Aleksander Kwaśniewski, Józef Oleksy, Włodzimierz Cimoszewicz, Ryszard Kalisz, Marek Siwiec i inni. Aktualnym przewodniczącym Stowarzyszenia jest Włodzimierz Czarzasty pełniący równocześnie funkcję lidera lewicowej partii SLD.

     Hmm...., skoro PiS sięga po takich ludzi, to jest to niezbity dowód na to, że PiS funduje nam PRL-bis.